Translate

środa, 27 lutego 2013

Chapter 7 - Odliczanie czas zacząć (CZĘŚĆ 1)

 Minęły już trzy dni w tym domu, które uważam za jedne z najlepszych w moim życiu. Jeszcze niedawno martwiłem się o to, że nigdy nawet ich nie zobaczę, a teraz mam ich przy sobie nie jako idoli, tylko przyjaciół. Poznałem ich trochę lepiej i ustaliłem z Harrym, że chciałbym pospędzać z każdym z chłopaków trochę czasu na osobności. Za trzy dni chłopcy zaczynają koncertować, więc muszę się pośpieszyć.
 Postanowiłem najpierw wybrać się z Liam' em do  kina. Właśnie dzisiaj jest premiera nowego filmu animowanego twórców "Toy Story", więc Liam chciał zobaczyć, czy i ten przypadnie mu do gustu. Kupiliśmy dwa bilety w siódmym rzędzie (miejsca 7 i 8) i poszliśmy po popcorn oraz colę. Film nosił nazwę "Liam and the little monsters", więc gdy ukazał się tytuł, to oboje zaczęliśmy się śmiać, bo nie wiedzieliśmy, że właśnie taki tytuł nosi film na który się wybraliśmy. Po zobaczeniu filmu do końca wymieniliśmy się opinią na jego temat i stwierdziliśmy, że skoro już tu jesteśmy, to powinniśmy wstąpić do jakichś sklep z ciuchami. Wróciliśmy do domu około 17:30. 
 Pomyślałem więc, że wybiorę się jeszcze gdzieś z Zayn'em. Poszliśmy do restauracji. Pytałem go o każdego z członków One Direction - jak są przez niego postrzegani i co o nich tak szczerze myśli. Później on zasypał mnie pytaniami na mój temat i jak to się stało, że spotkałem Harry'ego oraz od kiedy interesuję się ich zespołem. Spodziewałem się trochę...zabawniejszej(?) rozmowy, a ta była bardzo poważna, lecz mimo to baaaardzo udana. Gdy wracaliśmy do domu, to Zayn zapytał: 
- Czy zanim nas poznałeś Twoim ulubieńcem był Harry ?
ZAMUROWAŁO MNIE TO PYTANIE, ALE ODPOWIEDZIAŁEM SZCZERZE.
-Nie.
-Więc kto ?
-em...Louis.
Zayn tylko kiwnął, że rozumie, a całą drogę powrotną spędziliśmy żartując sobie i śmiejąc się z wszystkiego co tylko zauważyliśmy.

To tak krótko, bo muszę coś od czasu do czasu napisać, ale w tym tygodniu obiecuję, że napiszę chapter 7 do końca, a nawet cały chapter 8 - Powrót i ucieczka. :)



piątek, 22 lutego 2013

Co myślicie ?



Nie wierzysz, że Cię kocham ?
Nie wierzysz, bo nie napisałem ?
Czy to zawsze ja muszę pisać ?
Czy Ty wiesz jak bardzo chciałbym, abyś to Ty napisała pierwsza ?
 Kochasz mnie, więc czemu milczysz ?
 Milczenie nie jest złotem – nie w takiej sytuacji.
Czekam na Twoje słowa „Kocham Cię”,
Ale nie widzę, ani nie słyszę ich.
Nie miej wątpliwości co do moich uczuć,
Bo są takie jak Twoje i nic, nic tego nie zmieni.
Miłość ?
Owszem, ale prawdziwa wtedy jeśli szczera i do śmierci.
Chociaż czym jest śmierć w porównaniu do tak silnego uczucia ?
Niczym ! Ale nie będzie miłość jeśli nie będzie pierwszego kroku do szczęścia.
Twojego pierwszego kroku...
Skoro miłość to uczucie, to czym ono jest ?
Jest ono czymś, czego nie zniszczy nikt,
Żaden człowiek nie ma takiej mocy, żaden.
Jest ono czymś, czego pragniesz tak jak ja,
Ale ja nie jestem tym, który powinien zacząć.
Jest ono czymś, do czego nie masz wątpliwości,
A myśląc o mnie, mówisz „kocham”
I wiesz co to tak naprawdę znaczy.
Będziesz moją paletą barw, która pomaluje moje życie i da mu sens ?
Będziesz ze mną na zawsze ?
Będziesz ze mną szczera ?
Będziesz mnie kochać ?
Będziesz dla mnie tym, czego tak mi brakowało ?
BĘDZIEMY WALCZYĆ O TĄ MIŁOŚĆ ?
Czy to ja zacząłem ? Czy to był pierwszy krok ?
W tym przypadku „TAK” odmieni wszystko...
...a to jedno, zwykłe słowo...

Chapter 6 - Samolot leci, a ja spadam coraz niżej. (CZĘŚĆ 2)

 Harry wstał. Podszedł do nas i kazał Louisowi iść do Zayna, a on sam usiadł koło mnie. Powiedział mi, że chyba popełnił błąd biorąc mnie ze sobą i to wszystko jest głupie - nie ma sensu. Byłem w szoku i powiedziałem:
-Ty myślisz, że ja po tym wszystkim i...to jeszcze będąc tutaj, mam sobie tak zwyczajnie odejść jak gdyby nigdy nic ?!
-Tak, bo wtedy będzie lepiej. Przepraszam, ale ja naprawdę źle postąpiłem, więc wróć do domu, do rodziny.
-DO RODZINY ? DO DOMU ? Ja już nie mam rodziny, nie mam, bo zadecydowałem być z Tobą, a Ty...Ty wyjeżdżasz mi z takim tekstem ?! NIE-CIER-PIĘ-CIĘ ! - krzyknąłem tak, że wszyscy już słyszeli.

Wstałem i poszedłem na sam środek samolotu i odsunąłem dywan. Była pod nim klapa dzięki której można było wyskoczyć z samolotu na wypadek, gdyby po wylądowaniu nie działały drzwi. Zawsze uważałem to za głupotę, bo można było złamać nogę wyskakując na ziemię PO WYLĄDOWANIU, a i tak drzwi zawsze się da otworzyć. Co za głupcy to wymyślili ?  Z całej siły szarpnąłem klapę i wyskoczyłem przez otwór z pod samego nieba. Słyszałem tylko głośne i długie "NIE" oraz zarys kogoś kto wyskoczył za mną.

Obudziłem się i zorientowałem, że właśnie wylądowaliśmy, a ja musiałem zasnąć. Wszyscy wstali i razem wyszliśmy z samolotu. Zaledwie kwadrans później jechaliśmy już samochodem...sam nie wiem gdzie.
20MINUT PÓŹNIEJ auto zaparkowało przed niemałym domkiem.
-Ten domek kupiliśmy sobie niedawno i mieszkamy  nim wszyscy. Teraz będziemy mieli sześciu lokatorów łącznie xD - powiedział Liam.

Sorki, że nie napisałem więcej, ale nie mam czasu :( Postaram się jutro napisać coś dłuuuugiego ;)


wtorek, 19 lutego 2013

Ale pytania ! Part 1/10

Obsypujecie mnie mnóstwem pytań. Bardzo lubię się wypowiadać, dlatego odpowiem tylko na trzy :p


1.Jakich dziewczyn nie lubisz ?
-Nie lubię dziewczyn, które mówią, że są brzydkie. Najlepiej jest wtedy, gdy nie rozmawia się o swoim wyglądzie, bo to frustrujące i... to....zniechęca do dalszej rozmowy,
-nie lubię dziewczyn, które chcą mieć chłopaka dla szpanu oraz takich, które biorą sobie jakiegoś tylko dlatego, że jest ładny, a charakter to ostatnia rzecz o jakiej by pomyślała,
-no i wiadomo, że nie lubię takich, które:  przesadzają z make up’ em, są wredne, puste, głupie i nie są w stanie mnie zrozumieć.

2.Jakie dziewczyny lubisz i jakie zwracają Twoją uwagę ?
Hahaha...no ok...odpowiem xD
-Lubię pewne siebie dziewczyny, bo ja dość często bywam nieśmiały i...jakoś tak fajnie mi się to kojarzy..nie wiem dlaczego :p
-moją uwagę zwraca najczęściej ubiór :) Dlatego dobre ciuchy to podstawa :p
-miłe,zabawne i mądre dziewczyny.....no to tyle ?

3.Czy są jakieś cytaty lub poglądy jakimi kierujesz się w życiu ?
Gdy mi się nudzi, to piszę na kartkach jakieś zdania, które sam uważam za niezbędne w swoim życiu. Zwracam się w nich sam do siebie :))
„Pamiętaj ! Każda dziewczyna jest piękna, bo nie liczy się wygląd tylko charakter...”
„Nie ważne kto co Ci powie...rób swoje !”
„To jak się ubierasz, to nie jest zwykły styl, to jest styl życia i bycie sobą”
„Nie zastanawiaj się tylko działaj”
„Każde słowo musi pasować do drugiego, aby zdanie było logiczne. Twoje zdania mają być paradoksem, a nie czystą logiką”

sobota, 16 lutego 2013

Chapter 6 - Samolot leci, a ja spadam coraz niżej. (CZĘŚĆ 1)

 Wyszliśmy z auta i poszliśmy za kierowcą samochodu, który zaprowadził nas pod sam samolot. Weszliśmy do środka, a mężczyzna zauważywszy, że już wszyscy są w środku... - odszedł.
Wnętrze było większe niż mogło się wydawać z zewnątrz i wyglądało jak długi prostokątny...pokój. Zarry poszedł do przodu, Niall usiadł najbliżej kuchni, a ja usiadłem z Louisem "na tyłach". Mam nadzieję, że zaprzyjaźnię się z wszystkimi z chłopaków, bo nie chciałbym zawadzać któremukolwiek w jakiś sposób. Było tu czternaście miejsc, więc byliśmy trochę porozrzucani, co nieco mnie zdziwiło, bo myślałem, że będziemy siedzieć blisko siebie, ale skoro tak... Po chwili przyszedł mężczyzna, który sprawdził czy zachowaliśmy wszystkie środki bezpieczeństwa, gdy wszystko było już PEWNIE zrobione, wzbiliśmy się nad ziemię.
20minut później
Słyszałem jak Harry rozmawiał o czymś z Zayn' em. Zaciekawiło mnie to, ale nie byłem w stanie usłyszeć żadnych szczegółów. Niall najprawdopodobniej zasnął, bo nie było go słychać. Spojrzałem na Louisa, który spokojnie siedział i najwidoczniej nad czymś myślał. Obróciłem się więc i opuściłem głowę, a na moje spodnie kapnęła jedna jedyna łza. Łza, której nie powinno być... Lou odwrócił się w moją stronię i zapytał:
-Coś cię gnębi ?
-Właściwie to...tak. Ale obiecaj, że nie powiesz Harry' emu, proszę.
-No dobrze, ale powiedz..uwierz mi, będzie ci lepiej jak komuś powiesz.
-Chodzi o to, że moja mama dała mi do wyboru: "Harry czy rodzina". Powiedziałem jej, że to prawdziwa miłość, a nie "jakieś tam" uczucie i...ona powiedziała, że skoro tak, to mogę z nim być, ale ona nie ma już syna. Nie spodziewałem się takiej reakcji, ale skoro moja mama....skoro TA KOBIETA nie była w stanie tego zaakceptować, to nie wiem, czy cokolwiek będzie dla mnie znaczyć...jednak nie tak łatwo zapomnieć i sprawia mi ból sam fakt, że ktoś kogo kochałem i z kim byłem od zawsze okazał się być NIKIM. Mimo że wiem, iż nie powinienem mówić tak o..."mamie", to ona...

Nie byłem w stanie wypowiedzieć słowa...Zamilkłem, a Louis widząc stan w jakim jestem najzwyczajniej w świecie przytulił mnie nie wymawiając ani słowa. Czułem, że jeśli zaprzyjaźnię się z wszystkimi czterema, to Louis będzie mi najbliższy. Nie wiem czy dlatego, że z nim rozmawiałem najwięcej jak do teraz, czy z innego powodu. Teraz byłem pewny jednego: "Dzięki Louis' owi...nie będzie to już powód do smutku...udam, że nie było mamy ani rozmowy z nią...MUSZĘ TO ZROBIĆ DLA SWOJEGO I HARRY' EGO DOBRA!".

-Teraz już nie muszę pytać cię o nic, bo wiem, że Harry będzie szczęśliwy i nie widzę ku temu nawet cienia wątpliwości. Kochaj go, a on będzie kochał ciebie i pamiętaj...nie miejcie przed sobą żadnych tajemnic. Ja zawsze wam pomogę - powiedział Louis po czym puścił mnie, abym mógł już usiąść.


piątek, 15 lutego 2013

Chapter 5 - Co dalej ?! (CZĘŚĆ 2)

Usiadł koło mnie i chwycił mnie za rękę. Nie spojrzałem na niego lecz patrzyłem na nasze dłonie. Wpatrywałem się dość długo i...znowu, znowu zaczęły płynąć łzy. Usłyszałem jednak, że nie tylko ja płaczę...Harry powiedział przez łzy: "Wiem, że jeśli kochasz mnie tak szczerze jak ja ciebie, to żadne słowa upokarzające i sprzeciwiające się nam nie będą istnieć". Podniosłem głowę, spojrzałem na niego...i przytuliłem go teraz płacząc już ze szczęścia. Weszli pozostali chłopcy z 1D, ale gdy Louis zauważył o co chodzi, to zaciągnął chłopaków do kuchni. Po chwili uspokoiłem się i ja i Harry. Wytarłem łzy i poszedłem do łazienki, a Hazza do kuchni.
 MIKE
 Jak na hotel...to bosko. Mają numerek 7, a w nim: Dwa pokoje, łazienka, kuchnia, mały przedpokoik i pokój którego całą powierzchnię zajmowało wielkie łóżko. Tyle wiem z tego, co widziałem. Odkręciłem kurek z zimną wodą i obmyłem twarz..znowu. Oparłem się o umywalkę i zacząłem zbierać myśli w jedną zgraną, spójną kupę, aby być odporniejszym...i pewniejszym siebie.
HARRY
- O co chodzi ? - zapytał Louis.
-Wydaje mi się, że z rodziną miał jakąś spinkę na ten temat, ale nie chcę go o to pytać.
-No wiadomo. Lepiej niech to zostanie zapomniane, chyba, że sam zechce ci powiedzieć - powiedział Louis.
-Zjadłbym schabowego - powiedział Niall.
-Przestań z tym schobowym ! Cały czas tylko to tutaj jesz - powiedział nieco wnerwiony Liam.
MIKE
Dobra. Weź się w garść. Idź do nich ! Poszedłem w kierunku kuchni. Zobaczyłem tam stojących pięciu chłopaków przy których ja czułem się jak mrówka przy wieży Eiffla.
-Cześć - zacząłem.
-Hej - powiedzieli chórem.
-Za ile wychodzicie ?
-WYCHODZIMY za pięć minut, od teraz jesteś na nas skazany - powiedział żartobliwie Zayn.
Uśmiechnąłem się dzisiaj chyba po raz pierwszy.

15 minut później jechaliśmy autem, które podjechało po nas pod hotel. Było ono białe z przyciemnianymi szybami i było siedmioosobowe. Ja siedziałem z tyłu z...Louisem. Chciałem z nim porozmawiać, a Harry' emu dać odpocząć i dać mu czas na przemyślenie pewnych spraw. Przed nami siedzieli: Niall, Liam i Harry, a z przodu jedno miejsce było wolne.
 Zadawałem Louisowi pytania typu: Jak czuje się w tym zespole i jakie wartości ceni sobie w życiu. On pytał mnie co znaczy dla mnie miłość i czy kiedyś coś z nim zaśpiewam. Przed samym przyjazdem na lotnisko śpiewałem z nim:
"Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?"

Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że tylko ja i Lou nie śpimy. I zaczęliśmy śpiewać na cały głos: I LOVE ROCK&ROLL ! Wstali wszyscy z wyjątkiem Zayna, więc Niall zaczął głaskać go po głowie, a on zaczął majaczyć: yes? me ? great, great, great,,,meee,? meee ? go go go go go - boom. Obudził go jednak śmiech, którego powodu nie poznał.